22 maja 2019 Karolina

Kobiecy networking – droga na szczyt?

„For generations, we had to do it alone — one woman at a table of men. But times change. We don’t need a seat at that table. We’re building our own.”
Trudno o lepiej brzmiącą deklarację dla klubu zrzeszającego kobiety na wysokich stanowiskach menedżerskich.

Chief (bo tak brzmi jego nazwa) utworzyły dwie kobiety: Carolyn Childers i Lindsay Kaplan, zaledwie 5 miesięcy temu. Już teraz liczba członkiń sięga 500, nadal ze spora listą oczekujących na przyjęcie pomimo wysokich kosztów uczestnictwa. Aby zostać zaakceptowanym, kandydatki muszą zajmować wysokie stanowiska kierownicze.

Zaczęły od Manhattanu. Wnętrza oddają klimat charakterystyczny dla „gentelmen’s club”, Profesjonalne i stylowe miejsce spotkań dla kobiet, dla wzajemnego wsparcia, rozwoju w drodze na korporacyjny szczyt. Pomysł stał się niewątpliwym sukcesem.

zdjęcia ze strony klubu: https://www.joinchief.com/

Idą dalej i otwierają kluby w nowych miejscach. Piszą o nich największe magazyny biznesowe. Informację o tej inicjatywie dostałam od mojej amerykańskiej przyjaciółki i od samego początku śledzę ją z dużą uwagą i zainteresowaniem.

Co skłoniło Carolyn i Lindsay do takiej inicjatywy? Organizacji i klubów networkingowych dla kobiet jest przecież sporo, także dla tych na najwyższych stanowiskach.
W Stanach Zjednoczonych kobiety zajmują obecnie tylko 6,9% najwyższych stanowisk w korporacjach. Przy obecnym tempie zmian, kobiety osiągną parytet w biznesie po ponad 200 latach!!! Chief powstał po to, aby nie tylko poprowadzić kobiety na najwyższe stanowiska, ale przede wszystkim je tam utrzymać, poprzez współpracę i wzajemne wsparcie kobiet z różnych branż.
Jak mówią same założycielki: ostatecznym celem jest to, aby klub pomagał większej liczbie kobiet nawiązać kontakty i uzyskać wsparcie – zwiększając tym samym liczbę kobiet-prezesów w Fortune 500, która obecnie wynosi zaledwie 25. Liczba ta niestety spada, dane globalne też są rozczarowujące – odsetek kobiet na wyższych stanowiskach maleje. Choć wydawać by się mogło, że tak wiele już się mówi i działa w kwestii rozwoju karier kobiet, różnorodności i integracji.

Kobiety, którym udaje się dostać na korporacyjny szczyt, najczęściej pełnią funkcje w działach HR, marketingu lub finansach. Spośród firm z listy Fortune 500, w 64 kobiety pełnia funkcję CFO. Do najwyższego szczebla czyli CEO jako mety kariery dobiega niestety niewiele kobiet.

To tyle w temacie faktów i statystyk. I po co o tym piszę, skoro jest już tyle publikacji, dyskusji, inicjatyw, wydarzeń na ten temat? Widać, że jednak nie na tyle dużo, aby ten szklany sufit skruszyć na samym szczycie. Nie chciałabym się wdać w dyskusję, kto jest lepszy mężczyzna czy kobieta w rolach zarządzających, bo to nie o to chodzi. Wnosimy różne kompetencje, umiejętności i wartości tworząc przez to cenne dla organizacji atuty, budując jej bogate doświadczenie i przewagę na rynku. Potrzebujemy różnorodności i integracji jako elementu budującego kulturę firmy i fundament przywództwa. I to chyba jest zrozumiałe. Ale nadal kobietom jest trudniej przebić się na szczyt. I to nie dlatego, że czegoś nam brak czy, że same nie chcemy, że mamy swoje ograniczenia etc.

Większość najwyższych stanowisk w firmach obsadzana jest na zasadzie promowania wewnątrz firmy, rzadziej są to rekrutacje zewnętrzne. Oznacza to, że firma musi promować kobiety w swoich szeregach. Musi mieć system wspierający rozwój kobiet, ich ścieżki kariery. Ale nie tylko. Kobiety powinny popierać i rozwijać siebie nawzajem – tak jak to z sukcesem robią mężczyźni. I w tym ma pomagać chociażby taka inicjatywa jak klub Chief.

Sama jestem ciekawa czy ekskluzywny, elitarny klub dla kobiet na najwyższych stanowiskach w takiej formule jak Chief sprawdziłby się na polskim rynku. Czy jesteśmy na taki pomysł gotowe?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *